Hobby

Nie samą pracą człowiek żyje!*

*(… to prawda, chociaż odnoszę wrażenie, że ostatnio mam coraz mniej czasu na pasje)

Nie jestem osobą z wyjątkowymi, nietuzinkowymi sposobami spędzania czasu wolnego. Co bardziej wysublimowane z moich zainteresowań uprawiam rzadko, bo za sprawą braku weekendów nie mam po prostu fizycznie czasu, albo psychicznie chęci, zajmować się czymś bardziej absorbującym niż czytanie książek, oglądanie głupawych seriali, czy też picie piwa ze znajomymi.

A oto i moje mniej i bardziej wysublimowane zajęcia:

1. Fotografuję małe, czworo-, sześcio- i ośmionożne stworzenia.

Jedną z moich pasji z czasów licealnych i studenckich były owady. Ganiałam po polach i łąkach, oznaczałam, fotografowałam, czasami rozpinałam do gablot. Z tych czasów nie zostało wiele, większość nazw łacińskich i systematyki wyparowała mi z głowy, pozostała jednak pasja fotograficzna. Warsztat sprzętowy mam ubogi, czasu na poranne wypady z lustrzanką na łąkę też niewiele. Ale od czasu do czasu uda mi się jakiś pstryk, który mi się podoba.

2. Hoduję małe, czworo-, sześcio- i ośmionożne stworzenia.

Ta pasja nierozerwalnie wiąże się z pasją poprzednią. Niektóre piękne owady są w naszym kraju niedostępne inaczej, niż tylko przez hodowlę i handel. Na początku studiów zakupiłam sobie kilka modliszek. Udało mi się je wyhodować, miałam masę młodych nimf i jakoś tak złapałam bakcyla.  Przez moje ręce przewinęło się od tego czasu kilkanaście gatunków tych drapieżnych owadów, kilka chrząszczy i kilkanaście motyli (głównie ciem). W naszym domu mamy też gady (obecnie tylko 4 sztuki felsum madagaskarskich, jak ten maluszek po prawej). Marzę o wężu, ale opór materii w postaci mojego towarzysza życia jest chyba zbyt duży na kolejne terrarium 🙂

.

3. Jeżdżę rowerem (o ile nie zostanie mi w międzyczasie ukradziony)

Nie jeżdżę sportowo. Jeżdżę turystycznie i rekreacyjnie, chociaż rzadko zdarza mi się przejechać więcej niż 60km jednego dnia.  Szczytem moich osiągnięć była dwudniowa trasa Eurovelo relacji Poznań-Żmigród i dwutygdniowa objazdówka wokół Śniardew i Mamr. Najczęściej po prostu poznaję okolice Poznania.

Powyżej: wycieczka krajoznawcza

4. Czytam

Trochę sf, trochę mangi, trochę sf, trochę prozy obyczajowej. W międzyczasie jeszcze trochę sf, zagryzane szczyptą heroic fantasy.

5. Gustuję w japońskiej animacji

Mój senpai, czy też może sensei z pracy uważa, że mam nie po kolei w głowie, że przedkładam nad  kinematografię z użyciem ludzi kinematografię z użyciem dużych, rysowanych oczu (i innych parzystych narządów) . Na swoją obronę mam to, że nie oglądam byle czego.  Kocham twórczość Miyazakiego i Shinkai. Z serii polecam Cowboy Bebop, Trigun, Tengen Toppa Guren Lagann (de facto seria sławiąca podwójną helisę!), Suzumiya Haruhi no yūutsuUtawarerumono, Higashi no Eden.

6. Gustuję (bardziej fizycznie niż w punkcie 5) w japońskiej kuchni.

Kocham sushi. Wymyślać, robić, ozdabiać, jeść.  Za sashimi ze świeżego tuńczyka mogłabym zabić. Uwielbiam natto, co mój narzeczony uważa za objaw niepoczytalności.  Podsumowując:  w kwestii kulinarnej znalazłam się nie na tym południku co trzeba.

Powyżej: natto-zgniła, obślizgła, ciągnąca się japońska fasolka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s